Mogę się założyć, że każdy z Was ma jakieś marzenia, chociaż jedno. Niektórzy spisują wszystkie swoje założenia i rzeczy do osiągnięcia; mam na myśli listę marzeń. Zazwyczaj wisi w szafie, leży na komodzie lub spoczywa w pamiętniku czy kalendarzyku. Nie zawsze dążymy do ich spełnienia.
Mogę Wam dać przykład. Ostatnio bardzo chciałabym wybrać się na koncert pewnego piosenkarza (nie będę wymieniać nazwiska), lecz zawsze w tym czasie ''wypada'' mi jakieś ważne spotkanie z rodziną lub przyjaciółmi. Pewnego razu miałam czas wolny, ale jak to już los mi zawsze krzyżuje drogi - bilety zostały wyprzedane dzień przed moim ''odwiedzeniem'' sklepu. Mam nadzwyczajnie pecha.
Nie będę się bronić spotkaniami, pewna część mnie chce gdzieś uciec od spełnienia tego marzenia. Nie mam pojęcia dlaczego. Gdy pomyślę o zrealizowaniu go.... nagle mi się odechciewa załatwiania biletu, wejściówki, transportu. Czyżby boję się tego tłumu sprzyjającego na koncercie? Sama nie wiem. Zapewne nigdy nie odkryję powodu dlaczego pewna cząstka mnie kieruje mnie w przeciwna stronę. Eh.... to nie takie proste jak się zdaje.
Powinniśmy cenić osoby, którym się to udało. Spełnili swoje największe marzenia. Może zostali sławnymi blogerami, piosenkarzami, dziennikarzami? Na przykładzie mamy naszego wspólnego idola - Austina Mahone. On spełnił je, dążył do tego zawzięcie. Od pierwszego koncertu po trasę koncertową. Życzymy mu dalszej kariery, prawda?

♥♥♥
OdpowiedzUsuńAustin bosko śpiewa i ma wielki talent<3<3<3<3:)
OdpowiedzUsuń